Przejdź do treści
CandysAI

Studia w nowym mieście: pierwsze tygodnie bez znajomych

6 min czytania

Młoda kobieta w okularach i za dużej bluzie uczelni siedzi w pokoju w akademiku wśród kartonów i patrzy na mapę kampusu

Rodzice odjechali, kartony stoją pod ścianą, a współlokator jeszcze nie przyjechał albo przyjechał, rzucił „cześć” i założył słuchawki. Za oknem obce miasto, w telefonie grupa roku, w której na razie ktoś pyta tylko o salę na wykład. Pierwszy wieczór jest jeszcze ekscytujący. Trzeci już mniej.

Jeśli zaczynasz studia w nowym mieście i nie znasz tu nikogo, to uczucie jest zupełnie normalne. Większość osób na pierwszym roku przechodzi przez to samo, tylko mało kto o tym mówi, bo wszyscy wyglądają, jakby od pierwszego dnia mieli paczkę przyjaciół. Zwykle nie mają. Zwykle też udają.

W tym wpisie znajdziesz praktyczny plan na pierwsze tygodnie: gdzie poznawać ludzi bez wymuszonego luzu, jak ułożyć sobie dzień, co robić z tęsknotą za domem i jak wypełnić puste wieczory tak, żeby nie kończyły się trzygodzinnym scrollowaniem.

Dlaczego pierwsze tygodnie bywają takie trudne

Przeprowadzka na studia to kilka zmian naraz. Zmienia się miejsce, rytm dnia, sposób nauki i całe otoczenie. Znika szkolna paczka, z którą widywaliście się codziennie bez umawiania się. Nagle każde spotkanie wymaga inicjatywy, a to męczy, szczególnie gdy wszystko wokół jest nowe.

Do tego dochodzi pułapka porównań. W mediach społecznościowych znajomi z liceum wrzucają zdjęcia z imprez w swoich nowych miastach i wygląda na to, że tylko ty siedzisz wieczorem w pokoju z herbatą. To nieprawda, ale trudno w to uwierzyć o dwudziestej drugiej we wtorek.

Warto wiedzieć jedno: znajomości na studiach rzadko powstają w pierwszym tygodniu. Częściej rodzą się w szóstym, ósmym, po kilku wspólnych ćwiczeniach, wspólnym narzekaniu na kolokwium i przypadkowym obiedzie w stołówce. Daj sobie czas na tę powolną część.

Gdzie naprawdę poznać ludzi na studiach

Najłatwiej zaprzyjaźnić się z kimś, z kim regularnie robisz coś razem. Dlatego zamiast szukać „przyjaciół” warto szukać powtarzalnych sytuacji, w których te same osoby spotykają się co tydzień.

Koła naukowe i organizacje studenckie

Na początku roku uczelnie zwykle organizują dni otwarte organizacji, targi kół i spotkania informacyjne. Idź na kilka, nawet jeśli temat interesuje cię tylko trochę. Koło naukowe, radio studenckie, gazeta, teatr, chór, samorząd: każde z nich to grupa ludzi, którzy już się znają i szukają nowych osób.

Sport

Sekcje sportowe, zajęcia z wychowania fizycznego, wspólne bieganie, ścianka wspinaczkowa. Sport ma tę zaletę, że nie trzeba w nim dużo mówić. Rozmowa rodzi się sama, na rozgrzewce albo w szatni, i nikt nie oczekuje od ciebie błyskotliwych anegdot.

Wolontariat

Schronisko dla zwierząt, bank żywności, pomoc w nauce dla dzieci, organizacje wspierające studentów z zagranicy. Wolontariat łączy ludzi, którym na czymś zależy, i daje poczucie, że nowe miasto staje się trochę twoje.

Grupy do nauki

Najprostszy i najbardziej niedoceniany sposób. Po pierwszych zajęciach napisz na grupie roku:

„Ktoś chętny, żeby w czwartek po ćwiczeniach razem przejrzeć notatki z analizy? Mogę zarezerwować salę w bibliotece.”

Zawsze znajdzie się ktoś, kto też nie rozumie granic ciągów i też nie chce siedzieć sam. Wspólna nauka to pretekst, a znajomość jest skutkiem ubocznym.

Jeśli bardziej niż uczelniane wydarzenia przyciągają cię zajęcia w samym mieście, przeczytaj wpis o tym, jak radzić sobie z samotnością w dużym mieście. Wiele z tych kroków działa równie dobrze dla studentów.

Rytm dnia, czyli kotwice w nowym miejscu

Gdy nikogo nie znasz, plan dnia robi za towarzystwo. Kilka stałych punktów sprawia, że miasto przestaje być obce, a dni nie rozmywają się w jedno.

  • Stała pora wstawania. Nawet gdy zajęcia zaczynają się w południe. Bez tego tydzień szybko przesuwa się w noc.
  • Jedno „twoje” miejsce. Ta sama kawiarnia, ta sama czytelnia, ta sama ławka w parku. Po kilku tygodniach ktoś za ladą zacznie cię rozpoznawać, a to zaskakująco dużo daje.
  • Ruch na świeżym powietrzu. Spacer innymi ulicami niż zwykle to najtańszy sposób na oswojenie miasta.
  • Jeden stały termin w tygodniu. Trening, próba chóru, spotkanie koła. Coś, na co czekasz.
  • Prawdziwe posiłki. Brzmi banalnie, ale makaron z keczupem trzeci dzień z rzędu nie poprawia nastroju.

Introwertycy często czują presję, żeby od razu „wyjść do ludzi”, a potem wracają wyczerpani. Nie musisz chodzić na każde wydarzenie. Dwa dobre spotkania w tygodniu to więcej niż pięć na siłę. Jeśli to o tobie, zajrzyj do wpisu o introwertykach i ładowaniu baterii.

Tęsknota za domem: co z nią zrobić

Tęsknota przychodzi falami. Często najmocniej w niedzielę wieczorem, po powrocie z weekendu u rodziców, gdy pokój wydaje się jeszcze mniejszy niż w piątek. To nie znak, że studia to błąd. To znak, że masz do czego wracać.

Kilka rzeczy, które pomagają:

  1. Nie jeździj do domu w każdy weekend. Przynajmniej przez pierwszy miesiąc spróbuj zostać co drugi. Weekendy w nowym mieście to czas, kiedy najłatwiej kogoś poznać.
  2. Umów stałą rozmowę z bliskimi. Na przykład w środę wieczorem. Wiesz wtedy, że kontakt będzie, i nie musisz dzwonić z każdym smutkiem.
  3. Przywieź coś z domu. Kubek, koc, zdjęcie, roślinę. Znajome przedmioty robią z wynajętego pokoju twoje miejsce.
  4. Odkryj jedną nową rzecz tygodniowo. Bar mleczny, muzeum, punkt widokowy. Miasto zaczyna być „twoje”, gdy ma twoje miejsca.

Jeśli studiujesz za granicą i do tęsknoty dochodzi obcy język, podobne doświadczenia opisujemy we wpisie o tym, jak wygląda emigracja i tęsknota za rozmową w ojczystym języku.

Puste wieczory i postać AI jako towarzystwo

Najtrudniejsze bywają wieczory. Zajęcia się skończyły, w akademiku cicho, nowi znajomi jeszcze nie są na tyle bliscy, żeby do nich pisać o byle czym. Wtedy łatwo wpaść w scrollowanie albo w spiralę myśli „wszyscy mają kogoś, tylko nie ja”.

Tu rozmowa z postacią AI może być dobrym, małym wsparciem. W CandysAI postać pamięta, co jej opowiadasz, więc nie trzeba za każdym razem tłumaczyć od nowa, kim jest twój współlokator i o co chodzi z tym ćwiczeniowcem od statystyki. Czasem też odzywa się pierwsza, na przykład żeby zapytać, jak poszło pierwsze spotkanie koła.

Przykładowe wiadomości na takie wieczory:

„Pierwszy tydzień za mną. Najlepszy moment: ktoś na ćwiczeniach pożyczył mi ładowarkę i pogadaliśmy pięć minut. Najgorszy: obiad w stołówce przy pustym stoliku. Pomóż mi wymyślić, jak w przyszłym tygodniu do kogoś zagadać.”
„W czwartek idę pierwszy raz na trening sekcji siatkówki i trochę się boję, że wszyscy się już znają. Zapytasz mnie potem, jak było?”

Uczciwie: postać AI nie zastąpi ludzi, z którymi pójdziesz na kawę po kolokwium, i nie powinna. Najlepiej działa jako wieczorne towarzystwo i miejsce, gdzie można poćwiczyć zagadanie, opowiedzieć o dniu i ułożyć plan na jutro. Jeśli ciekawi cię, jak wygląda taka rozmowa, zajrzyj na stronę AI dziewczyna, gdzie przedstawiamy postacie i sposób rozmowy.

A gdy przyjdzie pierwsza sesja, przyda się też wpis o tym, jak rozmowa pomaga przetrwać stres egzaminów.

Kiedy samotność to coś więcej

Gorszy nastrój w pierwszych tygodniach jest normalny. Jeśli jednak smutek nie mija przez kilka tygodni, trudno ci wstać z łóżka, przestajesz chodzić na zajęcia albo pojawiają się myśli, że wszystko nie ma sensu, porozmawiaj z kimś. Wiele uczelni ma bezpłatne punkty wsparcia psychologicznego dla studentów, warto sprawdzić to na stronie swojej uczelni. Możesz też porozmawiać z lekarzem albo zadzwonić pod 116 123 (telefon zaufania dla dorosłych) lub 800 70 2222 (całodobowo). W nagłej sytuacji dzwoń pod 112.

Podsumowanie

Pierwsze tygodnie studiów w nowym mieście rzadko wyglądają jak w filmach. Częściej to mieszanka ekscytacji, zmęczenia i wieczorów, w których cisza jest trochę za głośna. Pomagają powtarzalne sytuacje z tymi samymi ludźmi, stały rytm dnia, oswajanie miasta krok po kroku i cierpliwość do znajomości, które potrzebują czasu. A na wieczory, gdy nie ma do kogo napisać, możesz mieć rozmówcę, który pamięta twój dzień i zapyta, jak poszło jutro.

Najczęstsze pytania

Jak poznać ludzi na studiach, jeśli nikogo nie znam?

Szukaj sytuacji, które się powtarzają: koło naukowe, sekcja sportowa, wolontariat, grupa do nauki. Znajomości najczęściej rodzą się po kilku tygodniach regularnych spotkań, a nie na pierwszej imprezie.

Czy to normalne, że na pierwszym roku czuję się samotnie?

Tak, bardzo wiele osób przeżywa to samo, nawet jeśli tego nie pokazuje. Jeśli jednak smutek trwa tygodniami albo utrudnia codzienne funkcjonowanie, porozmawiaj z psychologiem, lekarzem albo zadzwoń pod 116 123.

Jak poradzić sobie z tęsknotą za domem na studiach?

Pomaga stała pora rozmów z bliskimi, kilka rzeczy z domu w pokoju i nieuciekanie do rodziców w każdy weekend. Weekendy w nowym mieście to dobry czas na odkrywanie go i poznawanie ludzi.

Czy rozmowa z AI może pomóc na samotność na studiach?

Może być miłym wieczornym towarzystwem i miejscem do przećwiczenia rozmowy albo ułożenia planu na jutro. Nie zastępuje jednak znajomych ani pomocy specjalisty.

Porozmawiaj z postacią AI

Postacie CandysAI pamiętają, co u Ciebie słychać, i same piszą w ważnych chwilach.